-Dzień dobry - powiedziałam po cichu i z lekką chrypką
-Cześć! - chłopak błyskawicznie odwrócił twarz w moją stronę. - Siadaj. Zaraz podam śniadanie .
-Dziękuję - powiedziałam i usiadłam. Po 10 min na stole znalazł się talerz naleśników. - Smacznego - uśmiechnęłam się w jego stronę .
- Smacznego - odpowiedział mi i wziął się za pierwszego naleśnika.
Odpowiedziałam uśmiechem i zrobiłam tak jak on. Po zjedzeniu pierwszego naleśnika postanowiłam zacząć rozmowę.
- Justin... - powiedziałam niepewnie
- Co? Coś się stało? - patrzył mi prosto w oczy tymi czekoladowymi tęczówkami
-Właściwie to tak.. Spytam wprost. Czy ktoś ze mną spał tej nocy?
Nie odpowiadał że krótką chwilę. Po chwili odważył się coś powiedzieć.
- To ty nie pamiętasz??
-Ale czego?
-W nocy strasznie bałaś się burzy. Jak przyszedłem zobaczyć co się stało powiedziałaś żebym Cie nie zostawiał i został z Tobą. To tyle.
-Ah.. i nic więcej?
-Nie, chyba nie.
-Aha.. Przepraszam.
-Nie masz za co przepraszać!
-Mam.. Mogłeś sobie o mnie coś pomysleć gdy kazałam Ci zostać...
-Ależ nie ma problemu - Jus szczerze się uśmiechnął. Zawsze kochałam ten uśmiech. Najpiękniejszy jaki kiedykolwiek widziałam. Więc również się uśmiechnęłam i dokończyłam śniadanie. Justin zaproponował że odwiezie mnie do hotelu. Oczywiście zgodziłam się bo nie chciałam iść sama. Przez całą drogę milczeliśmy. Podjechaliśmy pod hotel.
- Justin.. Dziękuję Ci za to co dla mnie zrobiłeś.
- Nie ma za co. Kocham pomagać - odpowiedział z uśmiechem na twarzy
- Ja... to wiele dla mnie znaczy... to cześć.. - pocałowałam go w policzek i wyszłam z samochodu z rumieńcami na policzkach. Zrobiło mi się w ciele jakoś dziwnie gorąco...Cały czas miałam przed sobą ten jego piękny uśmiech. Zahipnotyzowana jego oczami weszłam do pokoju hotelowego .
- Co ty sobie wyobrażasz?? - z transu wyrwała mnie Ola
-yy.. co? - odpowiedziałam lekko przytomna
- Gdzieś ty się włóczyła?! Ja tu umierałam ze strachu!!
-Nie mogłam spać. Poszłam na spacer. Rozpadało się i..
- I ... ????? - jej ciekawość była irytująca..
- I spotkałam Justina!
-Co?! Żartujesz??
-Nie! Schroniliśmy się w jego aucie a potem pojechaliśmy do Niego.
-Spałaś w domu Justina Biebera?? - dopiero gdy to wypowiedziała to do mnie dotarło.
-Tak..
-O matko!! Odpowiadaj! - pociągnęła mnie za rękę na kanapę. Cała Ola.
-No ale co? Spałam u Niego, gdy wstałam, okazało się że to z nim spalam..
Ola tylko wybuchła śmiechem. Nie wiedziałam co w tym takiego śmiesznego... Gdy się opanowała zaczęłam opowiadać dalej.
-Rano zrobił naleśniki i mnie odwiózł.
-Ale czekaj... Jak to spałaś z nim?? W jednym łóżku?
-No.. tak..
-O matko! Do czegoś doszło??
- Nie!! To znaczy.. nie wiem... bo ja nawet nie pamiętałam że kazałam mu ze mną zostać..
Olka znowu zaczęła sie śmiać. Co mi tam. Niech się śmieje. Nie dziwię się jej, bo to wszystko tak dziwnie a jednocześnie śmieszne brzmi... Potem Ola gdzieś wyszła. Zostałam sama w domu. Wbiłam na twittera. Od razu rzucił mi się oczy wpis Justina.
justinbieber:
To była bardzo burzliwa noc. Ale dzięki pewnej osobie ta noc szybko minęła. !
Moja mina była niepowtarzalna. Napisałam na tt:
@justinbieber może więcej szczegółów?
I postanowiłam sprawdzić mentions. Oto co tam było
- O matko!!! Jesteś wielka!! Dzięki Tobie Justin nareszcie zauwazył Polskę! Kocham Cię!!
- I czym się tak podniecać? To tylko normalny rozpieszczony bachor.. Dziewczyny wyluzujcie!
- Aniu z naszymi rodzicami jest coraz gorzej. Ratuj mnie ja nie mogę tu dłużej zostać!!
Po ostatnim wpisie serce mi stanęło. Byłam pewna że to Krystian. Od razu zaczęłam do Niego telefonować, ale nie odpierał. Więc napisałam do Niego na tt:
@Krystianxo Nie martw się braciszku. Dasz radę. Postaram się coś wymyślić. Trzymaj się!
I wyłączyłam komputer. Zatelefonowałam do babci. Opowiedziałam jej o sytuacji w domu. Postanowiła że weźmie Krystiana do siebie. Na nią zawsze mozna polegać. Zrobiło mi się lżej na sercu. Postanowiłam zajrzeć do pamiętnika i napisać w nim relacje z wczoraj i dzisiaj.
,,Wczoraj po koncercie ja i Ola spotkałyśmy Justina Biebera! Było cudownie! Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie! To jednak nie był koniec niespodzianek. Spotkałam Justina w nocy w parku podczas burzy i pojechaliśmy do Niego do domu. Zasnęłam sama, lecz gdy się obudziłam okazało się że spałam z Justinem. Na szczęście nic się nie wydarzyło. Cieszę się że spędziłam z nim tyle czasu! Kocham go!''
Nagle wróciła Ola. Darła się jak opętana.
-Co Ci jest?? - spytałam ją
-Poznałam takie maga boskie ciacho!! - jej zaciesz był nie do opisania
-Kto to taki?
-Udało mi się wyciągnąć od Niego numer! Ma na imię Michael!
-No to gratulacje.
-On jest taki boski!
-Na pewno
-No tak!!
I Olka odleciała w krainę marzeń. U mnie to normalka. Postanowiłam się przejść. Nie wiem czemu ale poszłam do tego samego parku w którym spotkałam Justina. Przeszłam się dookoła ale moje oczka nie dostrzegły mego ulubionego piosenkarza. Pewnie jest zajęty jak to wielka gwiazda. Postanowiłam wrócić do hotelu. Droga była dość długa więc się śpieszyłam bo zaczęło się robić ciemno. Szłam przez ulicę i nagle poczułam okropny ból i zobaczyłam ciemność....
CND
-------------------------------------------------------------------------
Po krótkiej przerwie jest rozdział 3 . Informuję że teraz przerwa będzie dłuższa bo jadę do babci.
Nie wiem na ile i kiedy wrócę.
A teraz ważna informacja!
Mam nowego twittera:
Jest nowy, gdyż tamten został zhakowany , nie wiem dlaczego :(
I jakoś go usunęłam. Więc follow me na nowym!
I dziękuję za odpowiedzi pod poprzednim rozdziałem. Były 2. Były rózne ale jednak obie prawidłowe.
Brawo :D
Było też pytanie co ile dodaję rozdziały:
To bywa różnie. Dziękuję że mnie motywujecie do dalszego pisania.
P.S
Czy ktoś byłby tak miły zrobić mi szablon?? ;)
Pisać na gg: 3703314 albo na twittera: @ItsPaulinax3
#muchlove <3



