sobota, 23 lipca 2011

Rozdział 3

Gdy się obudziłam zauważyłam niepościelone po drugiej stronie łóżka. Ktoś ze mną spał. Przeraziłam się. Wstałam szybko z łózka i rozejrzałam się po pokoju. Nikogo nie było. Przeleciałam wzrokiem po łóżku i poczułam zapach męskich perfum. Ten zapach był cudowny ale musiałam się opamiętać. Od razu pomyślałam o Justinie. Identyczne perfumy czułam przy naszym pierwszym spotkaniu... Czy to możliwe? Postanowiłam to wyjaśnić. Ogarnęłam się lekko i po cichu zeszłam na dół. Poczułam zapachy z kuchni. Poszłam w jej stronę. To był Jus, robił naleśniki.
-Dzień dobry - powiedziałam po cichu i z lekką chrypką
-Cześć! - chłopak błyskawicznie odwrócił twarz w moją stronę. - Siadaj. Zaraz podam śniadanie .
-Dziękuję - powiedziałam i usiadłam. Po 10 min na stole znalazł się talerz naleśników. - Smacznego - uśmiechnęłam się w jego stronę .
- Smacznego - odpowiedział mi i wziął się za pierwszego naleśnika.
Odpowiedziałam uśmiechem i zrobiłam tak jak on. Po zjedzeniu pierwszego naleśnika postanowiłam zacząć rozmowę.
- Justin... - powiedziałam niepewnie
- Co? Coś się stało? - patrzył mi prosto w oczy tymi czekoladowymi tęczówkami
-Właściwie to tak.. Spytam wprost. Czy ktoś ze mną spał tej nocy?
Nie odpowiadał że krótką chwilę. Po chwili odważył się coś powiedzieć.
- To ty nie pamiętasz??
-Ale czego?
-W nocy strasznie bałaś się burzy. Jak przyszedłem zobaczyć co się stało powiedziałaś żebym Cie nie zostawiał i został z Tobą. To tyle.
-Ah.. i nic więcej?
-Nie, chyba nie.
-Aha.. Przepraszam.
-Nie masz za co przepraszać!
-Mam.. Mogłeś sobie o mnie coś pomysleć gdy kazałam Ci zostać...
-Ależ nie ma problemu - Jus szczerze się uśmiechnął. Zawsze kochałam ten uśmiech. Najpiękniejszy jaki kiedykolwiek widziałam. Więc również się uśmiechnęłam i dokończyłam śniadanie. Justin zaproponował że odwiezie mnie do hotelu. Oczywiście zgodziłam się bo nie chciałam iść sama. Przez całą drogę milczeliśmy. Podjechaliśmy pod hotel.
- Justin.. Dziękuję Ci za to co dla mnie zrobiłeś.
- Nie ma za co. Kocham pomagać - odpowiedział z uśmiechem na twarzy
- Ja... to wiele dla mnie znaczy... to cześć.. - pocałowałam go w policzek i wyszłam z samochodu z rumieńcami na policzkach. Zrobiło mi się w ciele jakoś dziwnie gorąco...Cały czas miałam przed sobą ten jego piękny uśmiech. Zahipnotyzowana jego oczami weszłam do pokoju hotelowego .
- Co ty sobie wyobrażasz?? - z transu wyrwała mnie Ola
-yy.. co? - odpowiedziałam lekko przytomna
- Gdzieś ty się włóczyła?! Ja tu umierałam ze strachu!!
-Nie mogłam spać. Poszłam na spacer. Rozpadało się i..
- I ...  ?????  - jej ciekawość była irytująca..
- I spotkałam Justina!
-Co?! Żartujesz??
-Nie! Schroniliśmy się w jego aucie a potem pojechaliśmy do Niego.
-Spałaś w domu Justina Biebera?? - dopiero gdy to wypowiedziała to do mnie dotarło.
-Tak..
-O matko!! Odpowiadaj! - pociągnęła mnie za rękę na kanapę. Cała Ola.
-No ale co? Spałam u Niego, gdy wstałam, okazało się że to z nim spalam..
Ola tylko wybuchła śmiechem. Nie wiedziałam co w tym takiego śmiesznego... Gdy się opanowała zaczęłam opowiadać dalej.
-Rano zrobił naleśniki i mnie odwiózł.
-Ale czekaj... Jak to spałaś z nim?? W jednym łóżku?
-No.. tak..
-O matko! Do czegoś doszło??
- Nie!! To znaczy.. nie wiem... bo ja nawet nie pamiętałam że kazałam mu ze mną zostać..
Olka znowu zaczęła sie śmiać. Co mi tam. Niech się śmieje. Nie dziwię się jej, bo to wszystko tak dziwnie a jednocześnie śmieszne brzmi... Potem Ola gdzieś wyszła. Zostałam sama w domu. Wbiłam na twittera.  Od razu rzucił mi się oczy wpis Justina.

justinbieber:
To była bardzo burzliwa noc. Ale dzięki pewnej osobie ta noc szybko minęła. !

Moja mina była niepowtarzalna. Napisałam na tt:

@justinbieber może więcej szczegółów?

I postanowiłam sprawdzić mentions. Oto co tam było

- O matko!!! Jesteś wielka!! Dzięki Tobie Justin nareszcie zauwazył Polskę! Kocham Cię!!
- I czym się tak podniecać? To tylko normalny rozpieszczony bachor.. Dziewczyny wyluzujcie!
- Aniu z naszymi rodzicami jest coraz gorzej. Ratuj mnie ja nie mogę tu dłużej zostać!!

Po ostatnim wpisie serce mi stanęło. Byłam pewna że to Krystian. Od razu zaczęłam do Niego telefonować, ale nie odpierał. Więc napisałam do Niego na tt:

@Krystianxo Nie martw się braciszku. Dasz radę. Postaram się coś wymyślić. Trzymaj się!

I wyłączyłam komputer. Zatelefonowałam do babci. Opowiedziałam jej o sytuacji w domu. Postanowiła że weźmie Krystiana do siebie. Na nią zawsze mozna polegać. Zrobiło mi się lżej na sercu. Postanowiłam zajrzeć do pamiętnika i napisać w nim relacje z wczoraj i dzisiaj.

,,Wczoraj po koncercie ja i Ola spotkałyśmy Justina Biebera! Było cudownie! Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie! To jednak nie był koniec niespodzianek. Spotkałam Justina w nocy w parku podczas burzy i pojechaliśmy do Niego do domu. Zasnęłam sama, lecz gdy się obudziłam okazało się że spałam z Justinem. Na szczęście nic się nie wydarzyło. Cieszę się że spędziłam z nim tyle czasu! Kocham go!''


Nagle wróciła Ola. Darła się jak opętana.
-Co Ci jest?? - spytałam ją
-Poznałam takie maga boskie ciacho!! - jej zaciesz był nie do opisania
-Kto to taki?
-Udało mi się wyciągnąć od Niego numer! Ma na imię Michael!
-No to gratulacje.
-On jest taki boski!
-Na pewno
-No tak!!
I Olka odleciała w krainę marzeń. U mnie to normalka. Postanowiłam się przejść. Nie wiem czemu ale poszłam do tego samego parku w którym spotkałam Justina. Przeszłam się dookoła ale moje oczka nie dostrzegły mego ulubionego piosenkarza. Pewnie jest zajęty jak to wielka gwiazda. Postanowiłam wrócić do hotelu. Droga była dość długa więc się śpieszyłam bo zaczęło się robić ciemno. Szłam przez ulicę i nagle poczułam okropny ból i zobaczyłam ciemność....


CND
-------------------------------------------------------------------------

Po krótkiej przerwie jest rozdział 3 . Informuję że teraz przerwa będzie dłuższa bo jadę do babci.
Nie wiem na ile i kiedy wrócę.
A teraz ważna informacja!
Mam nowego twittera:


Jest nowy, gdyż tamten został zhakowany , nie wiem dlaczego :( 
I jakoś go usunęłam.  Więc follow me na nowym!

I dziękuję za odpowiedzi pod poprzednim rozdziałem. Były 2. Były rózne ale jednak obie prawidłowe.
Brawo :D 
Było też pytanie co ile dodaję rozdziały:
To bywa różnie.  Dziękuję że mnie motywujecie do dalszego pisania.

P.S
Czy ktoś byłby tak miły zrobić mi szablon?? ;)
Pisać na gg: 3703314 albo na twittera: @ItsPaulinax3 
#muchlove <3



sobota, 16 lipca 2011

Rozdział 2

Stanęłyśmy przed drzwiami. On tam był. Czułam to. I nagle usłyszałam jakieś hałasy. Ole i mnie to przeraziło. Były to krzyki. Jakby.. kłótnia.. Tak, dokładnie, to była kłótnia. Jestem tego pewna. Głosy były dość znajome. To był JB! Ale.. z kim on może sie tak kłócić?! Głos tej kobiety również był znajomy, ale jednak nie umiałam odgadnąć....

---OCZAMI JUSTINA!!---

-Mam tego dość! Karzemy im to wszystko zakończyć! Ja już tak nie mogę!! - darłem sie jak opętany
-Człowieku!!! Wyluzuj! Wtedy oboje będziemy mieli dobrą reklamę! Wystarczy się trochę obściskiwać przed kamerą i już!
-NIE!! Udawany związek?! Ustawka?! Dziewczyno to nie dla mnie!
-Dla mnie też nie! Ale chcesz być popularny?!
-Nie! Ja chcę normalnego życia jakie miałem przed zdobyciem kariery!
-To sobie je weź! Znajdę sobie kogoś sławniejszego i bogatszego!
-To powodzenia w szukaniu!!

---OCZAMI ANI---

Usłyszałam jakieś kroki w naszą stronę. Schowałyśmy się za ścianą. Z drzwi wyszła jakaś dziewczyna. Od razu ją poznałam. To była Selena Gomez!! Wiedziałam! Od samego początku że ten ich cały związek to ustawka. Normalnie się ucieszyłam, ale jednak było mi przykro że się tak pokłócili. Spojrzałam w stronę Oli. Kiwnęła głową w stronę drzwi. Podeszłam. Poprawiłam włosy. Zrobiłam wdech i wydech. Zapukałam. Nagle drzwi się otworzyły. Uśmiechnęłam się tak szeroko że omal szczęki nie połamałam. To był on. Mój Bóg. Justin Bieber. Nie wiedziałam co robić..

---OCZAMI JUSTINA---

Byłem wszystkim wkurzony. Mogłem od początku się na to nie godzić. Ale już trudno. Usłyszałem pukanie do drzwi. Podszedłem i je otworzyłem. Zobaczyłem przed sobą 2 dziewczyny. Śliczną brunetkę i drobną blondynkę. Dziewczyna o ciemnych włosach miała strasznie śliczny i szeroki uśmiech. Sam się uśmiechnąłem. Postanowiłem się odezwać.
-Cześć - najprostsze słowo jakie przyszło mi do głowy
-Cześć - usłyszałem od dziewczyn. Wyglądały na zestresowane.
-Wejdźcie - powiedziałem i zachęciłem do wejścia


---OCZAMI ANI---

Nie mogłam w to uwierzyć. Ledwo wydukałam to zwykłe ' cześć '. Weszłyśmy z Olą do środka. Nie mogłam oderwać od Niego wzroku. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. To była krótka chwila milczenia. Potem nie wytrzymałam i podbiegłam do Justina i go przytuliłam mówiąc mu że go kocham. Zachowanie każdej fanki. On mi spojrzał w oczy i powiedział że też mnie kocha. Łzy napłynęły mi do oczu, to była najpiękniejsza chwila w moim życiu. Justin przetarł mi łzy i mnie przytulił. Jeszcze bardziej się rozpłakałam.
-Nie płacz shawty. - gdy to powiedział serce mi się zatrzymało. Nie mogłam oddychać, zaczęło brakować mi powietrza. Czułam jego zapach... Mogłabym tak do końca życia. Ale w końcu, to przytulanie musiało się skończyć.
Potem jeszcze przywitał się z Olą i z nią też się przytulił. Potem usiedliśmy i zaczęliśmy rozmowę.
-Skąd jesteście? - spytał Biebs
-Z Polski - odpowiedziała Ola
-Aww... przyjechałyście tutaj aż z Polski? 
-Tak, a ty wiesz gdzie to jest? - spytałam z wielkim zdziwieniem
-Oczywiście! Znam Polskę i Polish Beliebers! Widziałem wiele waszych akcji na twitterze!
-To czemu do nas nie przyjechałeś?
-Chciałem ale ekipa nie zezwoliła. Mam zbyt napięty grafik.
-Na serio? Chciałeś?
-Tak. Wasze starania przerastają inne. Widać, że zależy wam na moim koncercie w Polsce.
-Nawet nie wiesz jak!
Rozmawialiśmy tak przez 3 godziny! Potem przyszedł Kenny i powiedział że na nas już dawno czas. Zrobiłyśmy se zdjęcia z Justinem, podpisał nam płyty a Kenny odprowadził do taxi. Wróciłyśmy do hotelu. Jak zwykle rzuciłam się na łóżko rozmarzając. Ola poszła wziąć prysznic. Postanowiłam że wbiję na tt. Zobaczyłam nowy wpis Justina.

justinbieber:
dzisiaj spotkałem fantastyczne fanki z Polski. Pamiętajcie #PolishBeliebers na prawdę bardzo was kocham! #muchlove 

Serce zaczęło mi walić jak szalone. Kliknęłam w link, który Justin pozostawił i było tam nasze zdjęcie! Na którym byłam Ja, Ola i Justin! Jezu! Dziewczyny z tt od razu mnie rozpoznały i zaczęły pisać że zazdroszczą mi i dziękowały. Byłam dumna z tego że mogłam wszystkim pomóc. 
Napisałam na tt:

@justinbieber nie mogę uwierzyć że wstawiłeś nasze zdjęcie. Ty pamiętaj że my Ciebie zawsze kochamy i tak  będzie do końca. Dziękuję .

I wyłączyłam laptopa. Nagle mój telefon zaczął dzwonić. To był braciszek.
-No siema Krysiu! - odebrałam
-hahaha! Nie jestem żadną Kryśką! - wkurzył się
-Dobra, przepraszam!
-Jak tam koncert?
-Świetnie! Spotkałyśmy się z JB! Najlepszy dzień w moim życiu!
-Dużo kasy wydałaś na tą drogą bluzkę?
-Yyyy.. Skąd wiesz?
-Mam od wczoraj tt i śledzę na nim Biebera. I dodał wasze zdjęcie.
-Tak wiem! Było świetnie! Co tam u rodziców?
-Nie dobrze..
-A co się dzieje?
-Ojciec znowu pije.. 
-Jak to?!!
-No niestety... I z tego powodu znowu zaczynają się kłócić. Myślałem że to tylko chwilowe ale z dniem jest coraz gorzej..
-O mój boże.. A gadali coś z Tobą?
-Nie.. oni z nikim nie gadają. Nawet ze sobą. Tylko jak już coś to się kłócą.. - nagle coś rozłączyło 
-Krystian? Haloo?! Jesteś tam?! - spojrzałam na telefon i widze że połączenie zakończone. Zaczęłam się martwić. W końcu usnęłam .
Obudziłam się o północy. Ola już spała. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Więc ogarnęłam się i wyszłam z domu. W środku nocy spaceru mi się zachciało... Delikatnie zamknęłam drzwi aby nie obudzić Oli. Szłam przez park. Było bardzo ciemno ale jakoś się nie bałam. Zrobiło się chłodno. Splotłam ręce opuściłam głowę w dół i zaczęłam się kierować w stronę hotelu. Nagle się z kimś zderzyłam. To było mocne uderzenie. Upadłam na ziemię i ten ktoś też. Uderzyłam o kamień i zaczęłam krzyczeć z bólu.
-Przepraszam! Nic Ci nie jest? - spytał chłopak z którym się zderzyłam i pomógł mi wstać.
-Nie, wszystko ok - powiedziałam i się uniosłam.
-Ania? - spytał ze zdziwieniem chłopiec
-Tak. A skąd mnie znasz? - byłam zdziwiona.
-To ja. - odpowiedział i zdjął kominiarkę. - Ja, Justin.
-O matko! Co ty tutaj robisz?
-Chcę uciec na razie od sławy.
-Męczy Cię to?
-No tak. To może pomożesz mi o tym zapomnieć?
-Jak?
-Chodźmy gdzieś. - zaproponował. Byłam strasznie zdziwiona i uradowana. W końcu zostałam gdzieś zaproszona przez Justina Biebera!
-No pewnie, ale gdzie?
-Przejdźmy się gdzieś
-Ok.
Ruszyliśmy na spacer. Długo gadaliśmy. Nagle niespodziewanie rozpadało się. Zaczęliśmy biec. Justin pociągnął mnie za rękę w stronę jego samochodu. Ja na taki przez całe życie bym nie uzbierała.. Otworzył drzwi i powiedział żebym weszła do środka. Tak też zrobiłam. Odpalił samochód i zaczęliśmy jechać.
-Justin... - zaczęłam rozmowę - gdzie my jedziemy?
-Do mnie - odpowiedział
-A nie lepiej żebyś mnie odwiózł do hotelu? Ola będzie się martwić.
-Tam jest kawał drogi. Przenocujesz w gościnnym. Ok?
-No dobra, ale będę musiała zadzwonić do Oli!
-O tej porze?
-No w sumie racja.. - spojrzałam w szybę i oglądałam padający deszcz.
-Nie bój się - powiedział Justin
-Ale ja się nie boję.
-Widzę po Twojej twarzy że jesteś lekko spanikowana.
-No może trochę.
-Ale nie ma się czego bać.
Rozmawialiśmy jeszcze przez całą drogę. Potem dojechaliśmy pod wielki dom. Byłam w szoku widząc to wszystko. On to chyba śpi na pieniądzach. Zaprowadził mnie do łazienki. Umyłam się.
-Potrzebujesz czegoś jeszcze? - spytał opiekuńczo Justin
-Nie. Położę się już spać. - powiedziałam trochę niepewnie
-Nie masz się czego bać. Nikt Cie tu nie skrzywdzi. - powiedział i zamknął drzwi od pokoju gościnnego.
Zostałam sama. Nie ukrywam że trochę się bałam. Wielki dom. Sama w pokoju. Burza stała się głośniejsza. Były grzmoty i pioruny. Strasznie się bałam. Wtuliłam się w kołdrę i zasnęłam. Starałam się nie myśleć o tej burzy. Gdy się obudziłam zauważyłam.....


CND < 3
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na początku pragnę podziękować za miłe komentarze pod poprzednim rozdziałem.  
Cieszę się że we mnie wierzycie. A teraz zagadka:
Jak myślisz, co zauważyła Ania gdy się obudziła?
Ja już wiem i ze względu na odpowiedzi nie będę zmieniać ale próbujcie :D

#muchlove < 3





piątek, 15 lipca 2011

Rozdział 1

- ANKA!!! ANKA! ANKA ŚPIOCHU  WSTAWAJ! - kto śmie budzić mnie tak wcześnie? Podniosłam się z łóżka, patrzę na zegarek: 8:30. Moja mina była bezcenna. No ale wstałam. Przetarłam oczy. Zeszłam po schodach na dół. W kuchni siedziały Ola i moja mama. Popijały sobie herbatę i rozmawiały. Stanęłam w drzwiach przyglądając im się. Ich twarze odwróciły się w moją stronę.
- Dzień dobry śpiochu - powiedziała moja mama. Nic się nie odzywałam tylko dalej im się przyglądałam.
- Jezu jak ty wyglądasz! - krzyknęła Olka po czym podeszła do mnie, złapała za rękę i pociągnęła do pokoju. Zaczęła szperać w szafie. Wyżebrała jakieś ciuchy. To były chyba najlepsze jakie miałam. Siedziałam na łóżku i się przyglądałam co ona robi. Potem wzięła moją kosmetyczkę. Wyjęła szczotkę do włosów. Zaczęła mnie nią szarpać.
-Auuuaaa!!! - zaczęłam się wydzierać. - Przestań! Boli!
Odłożyła szczotkę i usiadła obok mnie.
- Musisz jakoś wyglądać bo za pół godziny jedziemy na lotnisko.
- A po co?
-Nie wiesz?! - jej zdziwienie było bezcenne. Tak jakbym zapomniała o urodzinach mamy, albo o swoich.
-No nie wiem.. Oświecisz mnie?
-Justin Bieber przyjeżdża do Londynu! Do Polski jak widać mu się nie chce... więc jedziemy do Londynu. - Gdy to wypowiadała nie wiedziałam co najpierw zrobić, śmiać się czy płakać. Postanowiłam że zacznę krzyczeć. Wstałam z krzesła i zaczęłam drzeć się jak opętana. Olka zaczęła mnie uspokajać.
- Co?! Na prawdę?! Jedziemy na koncert Biebera?! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!
-Tak tak! Ale już spokojnie! Wiemy wszyscy że go kochasz, ale jak już się z nim spotkamy postaraj się opanować. - gdy to mówiła skakałam po łóżku ze szczęścia. Gdy wypowiedziała ostatnie zdanie upadłam na to łóżko. Gapiłam się w mój plakat Justina na suficie na którym się tak przesłodko uśmiecha. Podniosłam się do pozycji siedzącej. Spojrzałam Oli w oczy, i zacytowałam fragment jej zdania:
- '' Jak już się z nim spotkamy '' ? Co to ma znaczyć?
-Że spotkamy się z Bieberem na jego koncercie. - znowu upadłam na łóżko. Tym razem zaczęłam marzyć jak będzie wyglądało nasze pierwsze spotkanie. Czułam się jak najszczęśliwsza osoba na świecie. Po jakimś czasie razem z Olą byłyśmy gotowe do wyjścia. Spakowałyśmy się itp. Jechałyśmy na lotnisko. Ucałowałam rodziców na pożegnanie. O tak! Jechałyśmy we dwie! Gdy wsiadłyśmy do samolotu, usnęłam.
-Śpiochu, wstawaj! Już jesteśmy! - usłyszałam głos Olki. Wstałam przetarłam oczy. Wyszłyśmy z samolotu i nie mogłam uwierzyć w to że tutaj jestem! Było tak pięknie! Pojechałyśmy się zameldować z hotelu. Nawet się nie rozpakowałyśmy tylko poleciałyśmy migiem na zakupy. Kupiłam sobie odjazdową fioletową bluzkę i krótkie jeansowe spodenki na koncert. Było bardzo ciepło więc szybko ubrałam się w jakąś sukienkę i poleciałam z Olą przed arenę gdzie ma grać koncert Justin Bieber. Na szczęście zdążyłyśmy zanim zaczęli sprzedawać bilety.
- O matko jaka kolejka.. - aż mi się słabo zrobiło
-Nie martw się. Chodź. - pociągnęła mnie za rękę na koniec kolejki.
Czekałyśmy jakąś godzinę aż w końcu doszło do nas. Kupiłysmy bilety w 7 rzędzie i uradowane wróciłyśmy do hotelu. Od razu rzuciłam się na łóżko. Spojrzałam w sufit i omal się nie rozbeczałam na brak plakatu który zawsze u mnie wisi na suficie. Centralnie nad łóżkiem. Po chwili zasnęłam.


---OCZAMI OLI---

Ania zasnęła więc nie chciałam jej budzić. Poszłam do kuchni i czegoś się napiłam patrząc na nasze bilety. Na twarzy pojawił mi się wielki uśmiech. Ciesze się że na reszcie zobaczę go na żywo. Ale Ania cieszy się bardziej bo jest większą psycho fanką. Poszłam do mojego pokoju hotelowego i również zasnęłam. Koncert miał być jutro! Była godzina 22:00. Zasnęłam. Gdy się obudziłam była 11:00.
-Matko kochana! - wydarłam się na cały hotel i pobiegłam obudzić Ankę

---OCZAMI ANI---

Byłam z Justinem z randce. Byliśmy bardzo szczęśliwi że mamy siebie. Obejmowaliśmy się i trzymaliśmy za ręce. Nagle on zaczął się bardzo zbliżać w moją stronę. Wiedziałam o co chodzi. Nasze usta były już bardzo blisko. Ale nagle usłyszałam krzyk i obudziłam się z tego pięknego snu..
- ANKA WSTAWAJ! - przerażona gwałtownie podniosłam się w łóżka. - NO RUCHY!! - darła się Ola
-Odbiło Ci?! Jak śmiałaś obudzić mnie z tak pięknego snu?!
-Patrz na zegarek! Jest już 11:30 ! 
-A o której zaczyna się koncert?
-O 14;00 !!!
-CO?! - podniosłam się i pobiegłam do łazienki. Wziełam szybki prysznic. Potem Ola. Pobiegłam do pokoju się umalować . Podtuszowałam tylko lekko rzęsy . Pobiegłam błyskawicznie przebrać się w ciuchy które kupiłam. Byłam gotowa. Wzięłam jeszcze tylko troche pieniędzy. Spojrzałam na zegarek i była 13:00. Olka już czekała pod hotelem. Zbiegłam szybko i zamówiłyśmy taksówkę. Nie mogę uwierzyć w to że tak się spóźnimy!! o 13:25 byłyśmy pod areną. 
Dałyśmy bilety i szybko pobiegłyśmy na nasze miejsca. Arena była już pełna. Była tam scena, a na niej wielkie zdjęcie Justina Biebera. Po prawej był zegar który odliczał minuty i sekundy do występu. Na szczęście żaden tłum nie zagradzał nam miejsc. Ale i tak byłyśmy blisko sceny! To było niesamowite! Nie mogłam w to uwierzyć! Po chwili na scenę wszedł DJ T.James. Grał różne kawałki. Gdy na zegarze było 10 minut na scenie pojawiła się wielka kula w której Justin miał śpiewać Love Me.Serce biło mi bardzo mocno. Gdy zegar zaczął odliczać sekundy już na scenie pojawiła się muzyka do Love Me. W kuli pojawił sie Justin. Nie mogłam się powstrzymać i darłam się jak opętana. Ola też. Kula uniosła się do góry a Justin zaczął śpiewać Love Me. I tak dalej. Zaczęłam ryczeć. Potem Justin wszedł na scenę i zapowiedział piosenkę One less Lonely Girl. W tłumie zaczeli pojawiać się tancerze. Po chwili na scenę weszła jakaś dziewczyna. Było mi smutno bo ja chciałam być OLLG ale w końcu każdy na to zasługuje...
Po koncercie nie mogłam opanować łez. Przytuliłam się do Oli i szłyśmy po holu w którym miałyśmy spotkać JB. Serce mi mocno waliło. Stanęłyśmy przed drzwiami. On tam był. Czułam to. I nagle....



_______________________________________________________________________________

Jest rozdział 1! Mam nadzieję ze wam się podoba :) Jeśli nie, to też piszcie a ja postaram
się bardziej przyłożyć do następnego. 
Proszę o szczere komentarze i opinie. 
W razie czego piszcie na mojego twittera:
www.twitter.com/itsPaulinaS
Pozdrawiam < 33


czwartek, 14 lipca 2011

Bohaterowie

Ania
16 lat. Pochodzi z Polski. Zawsze była wielką fanką Justina Biebera.
Jest miła dla ludzi, lubi imprezować. 
Hobby: gra na gitarze




Michael
Przyjaciel Justina. Ma 17 lat . Jest słynnym modelem.
Także lubi śpiewać ale wstydzi się pokazać to światu
Hobby: śpiew, pozowanie


Krystian.
Brat Ani. Ma 15 lat. Jest zwariowanym wesołkiem. 
Wszyscy go lubią.
Hobby: rozśmieszanie ludzi, deskorolka


Ola
Najlepsza przyjaciółka Ani. Ma 16 lat. Chodzą razem do klasy.
Również fanka JB. Jest najpopularniejszą imprezowiczką
w Warszawie.
Hobby: zakupy, imprezy, chłopako


Justin Bieber.
17 lat. Piosenkarz z Kanady. Często chce uciec od sławy i fanów
i żyć normalnie jak każdy nastolatek. Na razie może polegać tylko na
Michaelu.
Hobby: śpiewanie, gra na gitarze, deskorolka.


-------------------------------------------------------------------------

Cześć :) Postanowiłam napisać opowiadanie o JB. Jest już takich wiele, ale mam nadzieję że
na takie jeszcze nie trafiliście ;).
Mam nadzieję że wam się spodoba. Wszelkie uwagi itp piszcie w komentarzach.
Pozdrawiam :))