- Dzień dobry śpiochu - powiedziała moja mama. Nic się nie odzywałam tylko dalej im się przyglądałam.
- Jezu jak ty wyglądasz! - krzyknęła Olka po czym podeszła do mnie, złapała za rękę i pociągnęła do pokoju. Zaczęła szperać w szafie. Wyżebrała jakieś ciuchy. To były chyba najlepsze jakie miałam. Siedziałam na łóżku i się przyglądałam co ona robi. Potem wzięła moją kosmetyczkę. Wyjęła szczotkę do włosów. Zaczęła mnie nią szarpać.
-Auuuaaa!!! - zaczęłam się wydzierać. - Przestań! Boli!
Odłożyła szczotkę i usiadła obok mnie.
- Musisz jakoś wyglądać bo za pół godziny jedziemy na lotnisko.
- A po co?
-Nie wiesz?! - jej zdziwienie było bezcenne. Tak jakbym zapomniała o urodzinach mamy, albo o swoich.
-No nie wiem.. Oświecisz mnie?
-Justin Bieber przyjeżdża do Londynu! Do Polski jak widać mu się nie chce... więc jedziemy do Londynu. - Gdy to wypowiadała nie wiedziałam co najpierw zrobić, śmiać się czy płakać. Postanowiłam że zacznę krzyczeć. Wstałam z krzesła i zaczęłam drzeć się jak opętana. Olka zaczęła mnie uspokajać.
- Co?! Na prawdę?! Jedziemy na koncert Biebera?! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!
-Tak tak! Ale już spokojnie! Wiemy wszyscy że go kochasz, ale jak już się z nim spotkamy postaraj się opanować. - gdy to mówiła skakałam po łóżku ze szczęścia. Gdy wypowiedziała ostatnie zdanie upadłam na to łóżko. Gapiłam się w mój plakat Justina na suficie na którym się tak przesłodko uśmiecha. Podniosłam się do pozycji siedzącej. Spojrzałam Oli w oczy, i zacytowałam fragment jej zdania:
- '' Jak już się z nim spotkamy '' ? Co to ma znaczyć?
-Że spotkamy się z Bieberem na jego koncercie. - znowu upadłam na łóżko. Tym razem zaczęłam marzyć jak będzie wyglądało nasze pierwsze spotkanie. Czułam się jak najszczęśliwsza osoba na świecie. Po jakimś czasie razem z Olą byłyśmy gotowe do wyjścia. Spakowałyśmy się itp. Jechałyśmy na lotnisko. Ucałowałam rodziców na pożegnanie. O tak! Jechałyśmy we dwie! Gdy wsiadłyśmy do samolotu, usnęłam.
-Śpiochu, wstawaj! Już jesteśmy! - usłyszałam głos Olki. Wstałam przetarłam oczy. Wyszłyśmy z samolotu i nie mogłam uwierzyć w to że tutaj jestem! Było tak pięknie! Pojechałyśmy się zameldować z hotelu. Nawet się nie rozpakowałyśmy tylko poleciałyśmy migiem na zakupy. Kupiłam sobie odjazdową fioletową bluzkę i krótkie jeansowe spodenki na koncert. Było bardzo ciepło więc szybko ubrałam się w jakąś sukienkę i poleciałam z Olą przed arenę gdzie ma grać koncert Justin Bieber. Na szczęście zdążyłyśmy zanim zaczęli sprzedawać bilety.
- O matko jaka kolejka.. - aż mi się słabo zrobiło-Nie martw się. Chodź. - pociągnęła mnie za rękę na koniec kolejki.
Czekałyśmy jakąś godzinę aż w końcu doszło do nas. Kupiłysmy bilety w 7 rzędzie i uradowane wróciłyśmy do hotelu. Od razu rzuciłam się na łóżko. Spojrzałam w sufit i omal się nie rozbeczałam na brak plakatu który zawsze u mnie wisi na suficie. Centralnie nad łóżkiem. Po chwili zasnęłam.
---OCZAMI OLI---
Ania zasnęła więc nie chciałam jej budzić. Poszłam do kuchni i czegoś się napiłam patrząc na nasze bilety. Na twarzy pojawił mi się wielki uśmiech. Ciesze się że na reszcie zobaczę go na żywo. Ale Ania cieszy się bardziej bo jest większą psycho fanką. Poszłam do mojego pokoju hotelowego i również zasnęłam. Koncert miał być jutro! Była godzina 22:00. Zasnęłam. Gdy się obudziłam była 11:00.
-Matko kochana! - wydarłam się na cały hotel i pobiegłam obudzić Ankę
---OCZAMI ANI---
Byłam z Justinem z randce. Byliśmy bardzo szczęśliwi że mamy siebie. Obejmowaliśmy się i trzymaliśmy za ręce. Nagle on zaczął się bardzo zbliżać w moją stronę. Wiedziałam o co chodzi. Nasze usta były już bardzo blisko. Ale nagle usłyszałam krzyk i obudziłam się z tego pięknego snu..
- ANKA WSTAWAJ! - przerażona gwałtownie podniosłam się w łóżka. - NO RUCHY!! - darła się Ola
-Odbiło Ci?! Jak śmiałaś obudzić mnie z tak pięknego snu?!
-Patrz na zegarek! Jest już 11:30 !
-A o której zaczyna się koncert?
-O 14;00 !!!
-CO?! - podniosłam się i pobiegłam do łazienki. Wziełam szybki prysznic. Potem Ola. Pobiegłam do pokoju się umalować . Podtuszowałam tylko lekko rzęsy . Pobiegłam błyskawicznie przebrać się w ciuchy które kupiłam. Byłam gotowa. Wzięłam jeszcze tylko troche pieniędzy. Spojrzałam na zegarek i była 13:00. Olka już czekała pod hotelem. Zbiegłam szybko i zamówiłyśmy taksówkę. Nie mogę uwierzyć w to że tak się spóźnimy!! o 13:25 byłyśmy pod areną.
Dałyśmy bilety i szybko pobiegłyśmy na nasze miejsca. Arena była już pełna. Była tam scena, a na niej wielkie zdjęcie Justina Biebera. Po prawej był zegar który odliczał minuty i sekundy do występu. Na szczęście żaden tłum nie zagradzał nam miejsc. Ale i tak byłyśmy blisko sceny! To było niesamowite! Nie mogłam w to uwierzyć! Po chwili na scenę wszedł DJ T.James. Grał różne kawałki. Gdy na zegarze było 10 minut na scenie pojawiła się wielka kula w której Justin miał śpiewać Love Me.Serce biło mi bardzo mocno. Gdy zegar zaczął odliczać sekundy już na scenie pojawiła się muzyka do Love Me. W kuli pojawił sie Justin. Nie mogłam się powstrzymać i darłam się jak opętana. Ola też. Kula uniosła się do góry a Justin zaczął śpiewać Love Me. I tak dalej. Zaczęłam ryczeć. Potem Justin wszedł na scenę i zapowiedział piosenkę One less Lonely Girl. W tłumie zaczeli pojawiać się tancerze. Po chwili na scenę weszła jakaś dziewczyna. Było mi smutno bo ja chciałam być OLLG ale w końcu każdy na to zasługuje...
Po koncercie nie mogłam opanować łez. Przytuliłam się do Oli i szłyśmy po holu w którym miałyśmy spotkać JB. Serce mi mocno waliło. Stanęłyśmy przed drzwiami. On tam był. Czułam to. I nagle....
_______________________________________________________________________________
Jest rozdział 1! Mam nadzieję ze wam się podoba :) Jeśli nie, to też piszcie a ja postaram
się bardziej przyłożyć do następnego.
Proszę o szczere komentarze i opinie.
W razie czego piszcie na mojego twittera:
www.twitter.com/itsPaulinaS
Pozdrawiam < 33
zapowiada się ciekawe. Oby było lepiej :)
OdpowiedzUsuńŚwietne . : ) Musiałaś przerwać ? xd
OdpowiedzUsuńhttp://on-my-world-tour.blogspot.com/
przerwałaś w takim świetnym momencie!! pisz szybko nn!!
OdpowiedzUsuń